Wywiad z Przemysławem Bellą

Witaj Przemek mam okazje przeprowadzić z Tobą wywiad odnośnie Twojej kariery sportowej jak i rozowju intelektualnego, szczególnie mi miło z tego powodu że mieliśmy okazję razem pracować przez trzy lata w Wojewódzkim Ośrodku Szkolenia Sportowego młodziezy w Prószkowie.

Powiedz jak wyglądały Twoje pierwsze kroki piłkarskie?

Moje piłkarskie kroki zaczynały się na podwórkowych boiskach. Wtedy każdy grał w piłkę, więc nie było problemu ze znalezieniem towarzystwa do grania. A w klubie rozpocząłem treningi od założenia przez Tatę „Koksownika” Zdzieszowice w 1996 roku.

Czy w Twoim życiu nauka odgrywała ważniejszą rolę niż sport, a może łączyłeś jedno i drugie?

Zawsze starałem się łączyć jedno z drugim. Rodzice nigdy nie pozwolili na odpuszczanie nauki, za co jestem im bardzo wdzięczny. Dzięki nim udało mi się zrobić licencjat z Wychowania Fizycznego i trenować z całych sił.

Od jakiego wieku trenujesz piłkę nożną, i kto cię zaraził tą dyscypliną sportu?

W klubie trenuję od 1996 roku, kiedy powstał „Koksownik”. Tata był założycielem, więc on zabrał mnie na pierwszy trening i zaraził futbolem. Do dzisiaj piłka to jedyny temat w domu wałkowany 24h na dobę.

Jako młody chłopak kto był twoim ulubionym piłkarzem i dlaczego, a kto jest nim dzisaj i dlaczego?

Jako młody chłopak moim idolem był Brazylijczyk Ronaldo, dlatego że strzelał dużo bramek, a wiadomo, że strzelanie goli cieszy najbardziej młodych chłopaków. Dzisiaj patrzę na futbol innym okiem. Na dzień dzisiejszy bardzo podziwiam grę Gutiego, Rooneya, Nasriego, Gerrarda.

Twoim pierwszym trenerem był Twój ojciec, opowiedz mi o tym jak wygląda praca z tatą?

To jest coś fantastycznego. Ojciec był bardzo wymagający, zawsze oczekiwał ode mnie więcej niż od innych chłopaków. Codziennie mówił, co poprawić, czego się wystrzegać itp. Zawsze był surowy w ocenie mojej gry, co dawało mi motywacji do pracy i pomagało w osiąganiu lepszych rezultatów.

Czy od małego byłeś przekonany o tym że osiągniesz kiedykolwiek poziom zawodowy?

Od pierwszego treningu chciałem zostać zawodowym piłkarzem. Nie wyobrażałem sobie, żeby mogło być inaczej. Moi rodzice jednak podkreślali jak ciężko trzeba pracować, żeby piłka nożna była moim sposobem na życie. Zawsze pomagali, motywowali i zachęcali do ciężkich treningów. Owszem, zdarzały się momenty, że już się miało dość, ale moi bliscy dawali bodziec do dalszej pracy i wmawiali, żeby nigdy się nie poddawać.

Oprócz Ciebie w Ośrodku Szkolenia Sportowego Młodzieży trenował i uczył się Twój starszy brat Radek, powiedz mi jak wyglądały wasze stosunki braterskie i w jakim stopniu razem współpracowaliście?

Mój brat to wspaniały człowiek. Zawsze bardzo się szanowaliśmy. Bywały jakieś sprzeczki, ale były to takie dziecinne przepychanki. Dzisiaj mamy wspaniałe relacje i nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Jesteśmy sobie bardzo pomocni pod każdym względem. Trenujemy razem, doradzamy, spędzamy wolny czas. Oczywiście wszystkie nasze rozmowy są skierowane w stronę piłki.

Z bratem potrafimy bez przerwy rozmawiać o treningach, meczach i swoich spostrzeżeniach na piłkę. Dzisiaj częściej rozmawiamy przez telefon niż na żywo, ale są to długie i bardzo przyjemne rozmowy.

Wiadomym jest że w życiu piłkarza, młodego piłkarza najważniejszy jest etap nauczania i doskonalenia umiejętności piłkarskich. Przeważnie w drosłej piłce nikt o tym już nie pamięta gdzie stawiałeś pierwsze kroki i gdzie doskonaliłeś swoje umiejętności. Czy mógłbyś opowiedzieć mi co było najważniejsze w Twoim rozwoju pod okiem taty i jak wpływ Twoim zdaniem miało na Twój rozwój uczęszczanie do OSSM Prószków?

Jestem wdzięczny ojcu, że trenował mnie od najmłodszych lat. Jestem zdania, że „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”. Pierwsze kroki są najważniejsze. To one dają fundamenty do późniejszej pracy. Rozpoczynałem treningi w „Koksowniku” Zdzieszowice. Najważniejsza dla mnie jest systematyczna praca i chęć dalszego rozwoju. Od małego wpajano mi, że tylko charakterem i uporem można do czegoś dojść. Poza treningami oczywiście grało się osiedlowe mecze. One wbrew pozorom też dużo dają. Spędzając cały dzień z piłką, nie ma możliwości, aby nie podnosić swoich umiejętności. Za to w Prószkowie, miałem okazję na codzienne treningi pod okiem dobrych trenerów. Warunki jakie nam stworzono były dobre, żeby z każdym dniem stawać się lepszym zawodnikiem. Na pewno szkoła miała duży wpływ na mój rozwój i jestem za to wdzięczny.

Czy Twoim zdaniem opuszczanie województwa Opolskiego po szkole gimnazjalnej jest dobre dla rozwoju młodego piłkarza, czy nie jest to do końca konieczne?

Moim zdaniem nie jest konieczne. W naszym województwie są coraz lepsze warunki do trenowania. Jest lepsza infrastruktura i coraz lepsi fachowcy. Poza tym jestem zdania, że najlepiej odpoczywa się w domu. Osobiście jestem bardzo przywiązany do domu i rodziny, więc w moim wypadku daleki wyjazd byłby bardzo odważym i ryzykownym posunięciem.

Doskonale wiem o tym że Twoimi atutami była systematyczna praca, charakter, bardzo dobra technika użytkowa, czy te cechy wystarczą by osiągnąć pułap pierwszoligowy lub ewentualnie co byś doradził swoim młodszym kolegom którzy trenują na co dzień w OSSM Prószków?

Myślę, że ciężka praca jest najlepszym środkiem do tego, żeby coś w życiu osiągnąć. Sam talent nie wystarcza. Trzeba regularnie i systematycznie dążyć do wytyczonych sobie celów. Moim zdaniem cechy takie jak: pracowitość, systematyczność i upór, pomagają w spełnianiu marzeń. Dlatego moja rada to nic innego, jak praca, praca i jeszcze raz praca.

Co wspominasz najlepiej z etapu uczęszczania do Ośrodka Szkolenia Sportowego Młodziezy w Prószkowie?

Pobyt w Prószkowie to dla mnie wspaniałe doświadczenie. Najmilej wspominam ludzi tam poznanych i sukcesy sportowe. Zwycięstwo w Austrii w United World Games, zwycięstwo w finałach wojewódzkich szkół w futsalu i sporo innych sukcesów. Zawsze miło się robi na sercu, kiedy wspomina się te momenty.

Od zawsze reprezentowałeś barwy Koksownika Zdzieszowice, potem nadeszła kolej na Ruch Zdzieszowice a dzisaj jesteś praktycznie zawodnikiem pierwszoligowego Piasta Gliwice. Po drodze był jeszcze OSSM Prószków, czy droga którą przebyłeś byłą taka jak sobie zakładałeś czy jak byś miał możliwość cofnąć czas to byś coś zmienił?

Nie chciałbym innej drogi. Moim zdaniem ta była odpowiednia. Przeszedłem po kolei wszystkie etapy i to chyba pomogło mi w rozwoju. Stopniowo podnosiłem swoje kwalifikacje i mam nadzieję, że droga którą wybiorę w przyszłości też będzie dobra.

Oderwijmy się na chwię od poważnych pytań, powiedz Twój ulubiony klub i dlaczego?

Moim ulubionym klubem jest Real Madryt. Grają tam najwięksi piłkarze. Polubiłem ten klub ze względu na Zidana, Ronaldo, Gutiego i tak zostało do teraz. Życzę im samych sukcesów.

Wracając do rzeczywistości, Przemku jaką rolę spełnia w Twoim życiu edukacja i dlaczego?

Edukacja jest bardzo ważna. Cały czas staram się uczyć. Mam nadzieję, że dalej będę kontynuował studia. Mam świadomość, że całe życie nie będę grał w piłkę, więc muszę zadbać o swoją przyszłość. Wiążę ją z futbolem, więc potrzebuję edukacji, aby realizować się później jako trener.

Czy jesteś w stanie połączyć praktycznie zawodową grę w piłkę nożną z nauką?

Jeśli uda mi się podpisać kontrakt z Piastem Gliwice, to myślę, że dam radę. Bardzo bym chciał. Wiem, że może być ciężko, ale będę się starał z całych sił, aby skończyć studia. Mam nadzieję, że połączę przyjemne z pożytecznym

Co jest Twoim dalszym celem, no ja wiem co nim jest ale ty sam powiedz mi co i dlaczego?

Na dzień dzisiejszy chciałbym regularnie występować w I lidze. A moim cichym marzeniem jest zagrać w ekstraklasie. Jednak póki co muszę ciężko pracować, aby wywalczyć sobie miejsce w pierwszoligowym Piaście Gliwice. Jeśli nie teraz, to wierzę w to, że ciężką i regularną pracą moja osoba zaistnieje na zawodowym poziomie.

Jakie suckesy zapamętałeś z gry w młodzieżowych kategoriach w Koskowniku Zdzieszowice i OSSM Prószków i dlaczego one utkwiły Ci tak w głowie?

Najwięszym sukcesem w Koksowniku było wygranie Wojewódzkiej Ligi Juniorów i zagranie w dwumeczu z Hetmanem Białystok w 1/16 Mistrzostw Polski. Z Prószkowem za to wygraliśmy finały wojewódzkie w futsalu i zdobyliśmy złoty medal w United World Games w Austrii. Ten mecz był szczególny. Wygraliśmy po rzutach karnych. Wspaniałe przeżyczie.

Spodziewałeś się że dzisaj będziesz tam gdzie jesteś?

Tak. Byłem pewien, że jak będę ciężko trenował w końcu ktoś doceni mój wysiłek. Mam nadzieję, że to nie koniec i powoli będę się wspinał na wyższe etapy. Jednak podkreślam, że muszę jeszcze ciężej trenować, bez tego nie ma szans.

Co było przełomem w Twoim rozwoju piłkarskim?

Ciężko powiedzieć. Na pewno pomogło mi w tym zaufanie trenera Ryszarda Remienia, którzy przestawił mnie na prawą obronę i dał szansę regularnej gry w III lidze. Dzięki temu nabrałem ogłady w seniorskiej piłce i dodawało mi to motywacji, aby grać lepiej.

Jaką rolę pełni w Twoim życiu piłka nożna?

Piłka nożna to całe moje życie. Nie wyobrażam sobie, że mogę robić coś innego. Każdy mój dzień jest związany z futbolem i tak chyba zostanie do śmierci.

Powiedz mi, Twoim zdaniem co jest receptą na to by osiągnąć jak najwyższy poziom rozwoju piłkarskiego?

Ciężka, systematyczna praca i wiara we własne umiejętności. Jak ktoś posiada te cechy, jestem pewien, że zajdzie daleko.

Co było najbardziej zabawne w Twojej dotychczasowej przygodzie z piką, a co cię zaskoczyło negatywnie?

Najzabawniejsze są oczywiście obozy piłkarskie. Dzieją się tam niesamowite rzeczy. Z każdego obozu wraca się z bagażem wspomnień i zabawnych historii. Niestety piłka nożna to nie tylko śmiechy, zdarzają się niemiłe sytuacje. Jak choćby wyzwiska ze strony kibiców czy ludzie, którzy kopią pod tobą dołki. Jednak dla mnie to jest dodatkowy bodziec do pracy, żeby pokazać tym wszystkim, że się mylą.

Co Ci utkwiło w pamięci jak uczęszczałęś i trenowałeś w OSSM Prószków?

Przede wszystkim ludzie, których tam poznałem, z którymi mam kontakt do teraz. Także sukcesy, które tam odnosiliśmy. To są momenty, które utkwiły w pamięci na zawsze i chętnie je wspominam.

Twoim zdaniem dużo zyskałeś będąc uczniem OSSM Prószków i dlaczego?

Bardzo dużo. Miałem możliwości codziennego trenowania pod okiem fachowców. Nauczyło mnie to dyscypliny i ukształtowało charakter. Systematyczność pozwalała stawać się bardziej dorosłym. Szkoła utwierdziła mnie w tym, co chcę robić.

W współczesnej piłce nożnej bardzo istotna jest wszechstronność zawodnika, Ty od małego grywałeś w centrum pola, potem nagle stałeś się prawym obrońcą. Powiedz mi czy ta zmiana udoskonaliła Cię jako zawodnika i jak się czujesz z boku obrony, bo środek pola to istotna pozycja na placu gry?

Środek pola to moja ulubiona pozycja. Można brać ciężar gry na siebie. Często jest się przy piłce, co daje radość. Trzeba również być bardzo pracowitym na boisku. Na pewno sporo mi dała ta pozycja. Dzięki niej w miarę dobrze operuje obiema nogami, co ułatwia grę z boku obrony. Jednak gra na boku obrony jest również atrakcyjna. W dzisiejszym futbolu obrońca musi atakować, więc mam możliwość pomagania w akcjach ofensywnych, co daje mi dużo radości.

Dzisiaj mimo tego że jesteś w Ruchu Zdzieszowice, także jesteś studentem Wydziału Fizycznego i Fizjoterapii w Opolu. Jako piłkarz i student godzisz te dwa obowiązki?

Póki co udawało mi się to godzić. Mam nadzieję, że skończę studia. Będzie mnie to kosztowało sporo wysiłku, ale wiem, że nie będę tego żałował. Będę się starał z całych sił.

Od początku swojej przygody z piłką pracowałeś z wieloma trenerami, którzy z tych trenerów odegrali istotną rolę w Twoim rozwoju piłkarskim i dlaczego?

Najistotniejszą rolę w moim rozwoju odgrywał oczywiście Tata. On mnie najwięcej nauczył i tak jest do teraz. Również trener Zbigniew Pacan, który trenował mnie od trampkarzy. Oni uczyli mnie techniki i dali mi radość z gry. Miałem sporo trenerów, od każdego zawsze starałem się czegoś nauczyć, coś wyciągnąć. Zawsze wiedziałem, że chcą dla mnie tylko dobrze, więc starałem się pracować jak najlepiej mogłem. Każdy trener dużo dla mnie zrobił. Nie chcę wymieniać po kolei, żeby nikogo nie pominąć. Dziękuje im wszystkim, co dla mnie zrobili. Każdy był wspaniały.

Ponownie oderwijmy się trochę od cięzkich pytań. Co jest Twoim ulubionym daniem?

Każdy rodzaj makaronu. Jestem jego fanem!

Jaki rodzaj muzyki lubisz?

Hip-hop, Reggae, Rock

Ulubiony film i aktor?

„Rocky”. „Za wszelką cenę”. „Forrest Gump”. „Trener”. „Bękarty Wojny”. „Kompania Braci”. „Byliśmy żołnierzami”. Aktor: Tom Hanks, Samuel L. Jackson, Sylwester Stalone.

Kto jest Twoim wzorem piłkarza?

Zinedine Zidane. Niesamowita technika użytkowa, przegląd pola, pracowitość i radość z gry. Dla mnie najlepszy piłkarz w historii.

Wiara, jaką rolę spełnia w Twoim życiu?

Jestem osobą wierzącą. Do Boga modlę się o zdrowie. Na całą resztę sobie zapracuję.

Ulubiony numer i dlaczego?

Magiczna 10. Grają z nim najwięksi piłkarze. Jednak gram z numerem 21, ma dla mnie symboliczne znaczenie. Przypomina mi on, że drugi jest pierwszym przegranym. Motywuje!!!

Jesteś przesądny?

Nie. Nie wierzę w przesądy.

Wróćmy do futbolu, mecz który do tej pory najbardziej zapamętałeś i dlaczego?

Mecz z Ruchem Chorzów w 1/16 Pucharu Polski w barwach Ruchu Zdzieszowice. Pierwszy raz mogłem wtedy zagrać przeciwko zawodnikom, którzy regularnie grają w ekstraklasie. To była dla mnie dobra lekcja. Oraz ostatnio w barwach Piasta Gliwice, gdzie byłem testowany, mecz sparingowy przeciwko Cracovii, na ich nowym, pięknym stadionie.

Najgorsze Twoim zdaniem spotkanie w Twoim wykonaniu i dlaczego?

Mecz przeciwko Dolcanowi Ząbki w 1/32 Pucharu Polski. Nic wtedy nie wychodziło. Każde podanie niecelne, łatwo dawałem się ogrywać. Zostałem zdjęty w przerwie. Za każdym razem, kiedy to wspominam, jestem na siebie zły za taką postawę.

Jaki zawodnik i zespół do tej pory z którym miałeś okazję się mierzyć, zrobił na Tobie największe wrażenie i dlaczego?

Zawodnik to Saidi Ntibazonkiza z Cracovii. Szybki zawodnik, dobry drybler. Ciężko było go upilnować. A zespół to FK Senica, przeciwko którymu grałem sparing w barwach Piasta Gliwice. Zespół ten gra w europejskich pucharach. Fajnie było się z nimi zmierzyć. Pokazało mi to, czego mi jeszcze brakuje i dało motywacji do dalszej pracy.

Jak wchodziłeś w zespół seniorów Ruchu Zdzieszowice co było dla Ciebie najistotniejsze?

Cieszyłem się, że tam trafiłem, ponieważ znałem tam sporo osób, więc nie miałem problemów z aklimatyzacją. To mi dużo pomogło. Szybko wkomponowałem się w zespół i mogłem zająć się tylko graniem.

Co byś poradził młodym piłkarzom, jako starszy kolega który przeszedł wszystkie stopnie edukacji piłkarskiej jak i edukacji szkolnej?

Nigdy się nie poddawać, ciężko pracować i dbać o siebie. Powstrzymywać się od pokus, jakie oferuje nam życie i dążyć do celu.

Twoje marzenia na przyszłość?

Grać regularnie w II lidze w barwach Ruchu Zdzieszowice, a potem zadebiutować na wyższych szczeblach rozgrywkowych jak I liga i Ekstraklasa.

Czego Ci życzyć?

Zdrowia. Całą resztę sobie wywalczę.

Dziękuję za wywiad i życzę dużo zdrowia jak i powodzenia na niwie sportowej, oraz w rozwoju intelektualnym jako jednostki. Trener: Aleksander Kalbron